Hermiona spoglądała zza szyby mugolskiego samochodu. "To już ostatnia klasa, egzaminy i SUM'y..." - pomyślała. Właśnie jechała na stację King's Cross, gdy nagle coś przykuło jej uwagę.
- Tato! Uważaj! - krzyknęła przerażona dziewczyna, widząc że przed nimi, tuż przed samochodem stoi mały...skunks. - Zaraz go rozjedziesz!
- Co rozjadę? Przecież tu nic nie ma - zauważył ojciec Gryfonki.
- Jak to! Ale ja tam widzę skunksa!
- Tam nic nie ma, kochanie - odparł pan Granger spokojnym tonem.
- Ehh - westchnęła dziewczyna. - Może mi się coś przewidziało...
***
Czarnowłosy chłopiec właśnie pakował ostatnie rzeczy do swojego kufra.
- Harry! Chodź! Zaraz się spóźnimy! - do pokoju chłopca dobiegł głos jego mamy.
- Już..idę.. - mruknął praktycznie do siebie Harry. - Mamo? A jak tobie poszło na SUM'ach?
- Chyba dobrze, jeżeli pracuję w Ministerstwie Magii.Chodź, bo się spóźnimy!
Kobieta złapała za rękę swojego syna i natychmiast teleportowali się do stacji. Szybko odnaleźli peron 9 i trzy czwarte. Harry od razy wyptarzył rudą czuprynę przyjaciela - Rona Weasley'a.
- RON! - krzyknął czarnowłosy i podbiegł do przyjaciela.
- Harry! Jak miło cię widzieć! Jak tam wakacje? - odpowiedział z uśmiechem Ron.
- Opowiem ci wszystko w pociągu! Chodź, już zaraz odjeżdża...Hermiona nas znajdzie...na pewno - złapał przyjaciela za rękę Harry i poszli do wolnego przedziału. Nie czekali długo...aż nagle wpadła do ich przedziału Hermiona całkowicie pogrążona w rozmowie z Ginny.
- Można tu? - spytała ruda nie wiedząc, że tutaj siedzą jej brat i jego przyjaciel.
- Drogie Panny? Może byście się przywitały? - chrząknął Harry.
- O boże! Harry! Ron! Jak tam wakacje? Przepraszamy, nie zauważyłyśmy was - wtrąciła Hermiona.
Opowiadali sobie o swoich wakacjach przez całą drogę i przy tym bardzo dużo się śmiali.
***
- No nieźle...ile lasek tam wyrwałeś, no wiesz w tej Brazylii?
- Nawet nie chcesz wiedzieć ile, stary. Na pewno nie tyle co ty..
- No a skąd wiesz, ile ja wyrwałem? Pytałeś się?
Blaise ryknął głośnym i niepochamowanym śmiechem. Draco spojrzał na niego pytająco, ale ten nadal się śmiał i nie mógł przestać. Z nikąd wparowała do ich przedziału Hermiona, chcąc wiedzieć co tu się dzieje, bo ryki Blaise'go słychać było aż w ich przedziale.
- Co wy tu wyprawiacie? Możecie się uciszyć? - spytała wyraźnie wściekła Gryfonka.
Na widok dziewczyny Blaise zaczął się jeszcze bardziej śmiać.
- Aż taka śmieszna jestem? - spytała dziewczyna marszcząc brwi.
- A co to już śmiać się nie można? Od kiedy tego zabronili? - wtrącił Malfoy do monologu dziewczyny.
- Można, ale nie tak głośno - rzuciła Hermiona odchodząc.
Blaise śmiał się przez resztę drogi a Draco powoli tracił cierpliwość. Na szczęście udało mu się dotrwać do końca drogi. Dotarli do Hogwartu i usiedli przy swoich stołach, bacznie obserwując pierwszoroczniaków. Po skończonej kolacji wszyscy udali się do swoich dormitoriów.